niedziela, 12 października 2014

[249] inna-wersja

Autorka bloga: Raylie
Autorka oceny: Marta

Pierwsze wrażenie: 9,5/10 pkt

Adres, belka, ogólnie.
 
Na początku muszę przyznać, że moja znajomość serialu Xiaolin - Pojedynek Mistrzów oraz jego kontynuacji – nie jest wybitna, niemniej, w zgłoszeniu zaznaczałaś, że takowa być nie musi i że mimo tego prosisz o to, bym Twojego bloga oceniła. Bardzo cieszę się, że się na to zgodziłam, albowiem lektura Twojego opowiadania sprawiła mi nieoczekiwanie sporo frajdy. Nie sądziłam, że będę w stanie tak się uśmiać i wciągnąć w temat, który jest mi w zasadzie obcy a w najlepszym razie obojętny, lecz Twoje lekkie, zręczne i wyćwiczone pióro plus pomysłowość i talent sprawiły, że tak się jednak stało – i bardzo Ci za to dziękuję, Raylie.
Użyta w adresie fraza inna wersja naprowadza na słuszny trop fan fiction, szkoda tylko, że nie ma w niej grama podpowiedzi co do bazy opowiadania, choć wygląd bloga stanowi wyraźne nawiązanie do kręgu kulturowego Dalekiego Wschodu a w odpowiednio wyeksponowanej odpowiedniej ramce znajdują się konkretne informacje na temat kanwy. Atutem adresu Twojego bloga jest to, że jest krótki i nietrudny do zapamiętania. Na belce znajduje się cytat Borysa Pasternaka: Natura ludzka, a szczególnie kobieca, jest ciemna i pełna sprzeczności. Cytat niesie z sobą intrygującą dawkę przekory i dowcipu, umieszczony jest prawidłowo (tj.: nie zapomniałaś o podaniu autora aforyzmu, brawo!).
Blog sprawia wrażenie miejsca, którego tajemnice chce się zgłębić i do którego ma się chęć zajrzeć ponownie, wystawia Ci nienaganne świadectwo, jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie. 

Wygląd: 6/6 pkt

Nagłówek, szablon, czcionka, przejrzystość, ogólnie.
 
Wspominałam już o charakterystycznym akcencie dalekowschodnim: stanowi go umieszczona po lewej stronie grafika przedstawiająca z bliska twarz młodej, ciemnowłosej Japonki lub Chinki z zasłoniętymi oczyma. Gama kolorystyczna bloga oparta jest na bieli oraz odcieniach czerni, jest stonowana i optymalna dla Czytelnika, który nieoczekiwanie dla samego siebie wsiąknie na kilka godzin w losy Kimiko i Chase'a (ależ ten drań jest poruszający, żeby nie rzec – podniecający...!). Układ bloga jest czytelny, podobnie jak i tekst wpisów, nie kombinujesz z czcionką ani kolorystyką, stawiając na sprawdzone duety – i bardzo dobrze. Blog jest schludny, dopracowany, bardzo spójny i estetyczny. Nic dodać, nic ująć!

Treść: 45/45 pkt
 
Na blogu opublikowałaś dotąd prolog /opublikowany 28 marca 2014 roku/ i dziesięć części opowiadania /najnowsza pochodzi z 19 września 2014 roku/, opatrzonych tytułami i od pewnego momentu – wyraźnie krótszych. Myślę, że decyzja o zwiększeniu częstotliwości dodawania wpisów przy jednoczesnym skróceniu ich początkowej, Hermionowej objętości, była decyzją jak najbardziej trafną.

Świat przedstawiony: bohaterowie, czas i miejsce akcji, wątki i opisy.
 
Nie mam Ci właściwie nic do zarzucenia, jeżeli chodzi o ten podpunkt: od początku miałaś swój pomysł na tę historię. Moc Twojego opowiadania zasadza się jednakże nie tylko na doskonałym pomyśle (zwłaszcza – punkcie wyjścia w postaci zniewolenia wojowników wskutek przegranego pojedynku z Chasem Youngiem), ale i na świetnej jego realizacji: żywe kreacje bohaterów, intrygujące sytuacje, które im się przytrafiają, zwroty akcji i fenomenalne opisy /dopóki nie poznałam Twojej twórczości, nie miałam pojęcia, że można tak niezwykle opisywać ciszę czy budzący się poranek, że można tak niezwykle oddać niepokój zmroku otulającego blanki zamku Chase'a/ to coś, co daje mi wyraźny znak, że mam do czynienia z pisarką uzdolnioną i bardzo świadomą swojego talentu (nieważne, że odkrytego przez przypadek). Potrafisz pisać niezwykle lekko, barwnie i emocjonująco, a to prościutka droga do podboju serc Czytelników na całym świecie (ha, mówię to z pełną odpowiedzialnością!). W jednym momencie przeskok czasowy nie został, moim zdaniem, odpowiednio zaznaczony /przeskok między przewrotnym zaproszeniem ze strony Chase'a a dniem pięciolecia zwycięstwa/, poza tym jednak – absolutny brak uwag krytycznych.

Styl. 
 
Lekkość, emocje, wyczucie, umiejętność kreowania oraz wyciszania napięcia, odwaga do podejmowania stylistycznych wyzwań – szóstka z plusem.
 
Słownictwo. 
 
Bogate, dopasowane do konwencji, swobodnie wykorzystywane.

Fabuła: oryginalność, dialogi i ogólne odczucia.
 
Na tyle, na ile jestem w stanie to uczynić, mogę stwierdzić, iż Twoje opowiadanie stanowi bardzo ciekawą koncepcję fan fiction Xiaolin: nie tylko dlatego, że zaczęłaś od wygranej zła nad dobrem, co samo w sobie stanowi już intrygujące odejście od schematu, ale także dlatego, że w sposób dotąd niezbyt spopularyzowany prowadzisz swoich bohaterów, nie wahając się przy tym mieszać w ich, znanych Czytelnikom z serialu, sylwetkach tak, by współgrali z Twoją wizją (rzecz jasna, nie za wszelką cenę). Dialogi są naturalną i świetnie wykonaną częścią ocenianego opowiadania, ich zapis techniczny również nie budzi moich zastrzeżeń /raz czy dwa zamiast myślników użyłaś dywizów/.

Błędy: 9/10 pkt

Ponieważ popełniasz stosunkowo niewielką ilość błędów, ocenie szczegółowej poddałam trzy wybrane losowo rozdziały opowiadania.
 
Niewolnica cz.2
 
1.
[...] ogromnym tygrysem o wyjątkowo gęstej - pomarańczowej w czarne prążki - sierści.
 
Zamiast dywizów (-) powinnaś była użyć myślnika (–). Z punktu widzenia stylistyki, wtrącenie pomarańczowej w czarne prążki wydaje mi się kompletnie nie na miejscu, zmusza mnie do dziwacznych refleksji na temat tego, jak się mają wzór i kolor sierści do jej gęstości. Zrezygnowałabym z kontrowersyjnego zapisu na rzecz prostego: ogromnym tygrysem o wyjątkowo gęstej sierści. Ewentualnie mogłabyś pójść w stronę: [...] sierści, na której czarne prążki lśniły wyjątkowo mocno w blasku pierwszych promieni słońca.
 
2.
Nie musiały nawet minąć przepisowe dwadzieścia cztery godziny, by znienawidził tej roboty.
 
Frazę ta robota w powyższym zdaniu powinnaś była odmienić nie w dopełniaczu, a w bierniku: tę robotę.
 
3.
Poczucie winy, zaprzepaszczonej szansy na zmienienie parszywego losu oraz zwyczajne upokorzenie, że on, smok wiatru został sprowadzony do roli sługusa, nie umilały mu czasu, bowiem kiedy tylko skończył z podłogą i potoczył się bez entuzjazmu w stronę pisuarów, naciągając na dłonie gumowe rękawiczki, gnębiące go poprzedniej nocy myśli i wątpliwości, wróciły ponownie ze zdwojoną siłą. Pogodził się nawet z myślą, że przegrali, ale nie pogodził się z myślą, dlaczego przegrali.
 
Zbędny przecinek przed wróciły. Powtórzenie myśli i przegrali etc., w ostatnim zdaniu napisałabym po prostu: Pogodził się nawet z tym, że przegrali, ale nie pogodził się z tym, dlaczego tak się stało.  
 
4.
Czyż oni, xiaolińscy wojownicy, którzy skopali już niejeden łajdacki tyłek, nie powinni wygrać i tej, bo najważniejszej w swym życiu walki? Czy przyczyna tkwiła w ich słabości i niewystarczającej woli walki?

Powtórzenie walki. Frazę bo najważniejszej w swoim życiu jako wtręt oddzieliłabym od reszty zdania myślnikami.

5.
- Ruchy, pędraku! - zagrzmiał nad jego uchem potężny głos przemienionego w człowieka kociego wojownika.
Wymyślna wiązanka przekleństw, jaką jest w stanie przywołać w umyśle osiemnastoletni, zraniony chłopak była doprawdy wyborna. Raimundo nienawidził tej roboty, nienawidził Chase'a Younga, nienawidził swego przełożonego i najchętniej wsadziłby im obu szczotkę do czyszczenia kibli tam, gdzie autorce nie wypada nawet pisać.

Dywizy zamiast myślników.
W zdaniu o przekleństwach bezzasadnie zastosowałaś czas teraźniejszy, choć dotąd konsekwentnie używałaś czasu przeszłego – trzymałabym się tego i, ad rem, zamiast jest napisałabym był.
Zwrot tam, gdzie autorce nie wypada nawet pisać ma przekaz chyba trochę inny od przez Ciebie zamierzonego... bo zapewne miałaś na myśli w miejscu, którego nazwy autorce nie wypada nawet napisać ;-).

6.
[...] pieśń, która docierała do uszów uwięzionych w lochach ludzi. Nieustannie powtarzające się strzępki refrenu i dwóch zwrotek, mogłyby być zupełnie znośne, gdyby nie to, że temu, który je śpiewał, słoń nadepnął na ucho.

Przed mogłyby nie dałabym przecinka, zaś rzeczownik uszy w dopełniaczu odmieniłabym jako uszu.

7.
– Ja mam się zamknąć? Ja? Niebywałe! – załkał w mroku głos wyjca.

Napisałabym raczej załkał wyjec vel rozległo się w mroku łkanie wyjca.

8.
Śmiech, w którym nie było ani cienia wesołości, wypełnił znaczną część lochów, tak że aż kilkoro kocich wojowników zerwało się ze snu.

Przecinek powinien być postawiony nie przed tak... a po tak.

9.
Przerażająca myśl, że oto wita swój ostatni poranek w życiu prześladowała go bardzo długo, dopóki zasnął, utulony własnym płaczem.

Brak przecinka przed prześladowała.

10.
Ano odbiciem blasku słonecznego od wyczyszczonego na połysk naramiennika, które wpadało tu przez jedyne okno.

Zamiast które wpadało... napisałabym: wpadającym...

11.
[...] ni to brązowym, ni to szarym i wydobywając z jego czeluści grzechoczące fanty, ustawiał na podłodze, prezentując ich walory.
[...], a poza tym po kiego grzyba mi ten but?
[...] Teraz kowboj nie miał wątpliwości; te buty należały do Jacka Spicera.

Fraza wydobywając z jego czeluści grzechoczące fanty jest wtrąceniem, więc, jako taka, z obu stron winna być oddzielona od reszty zdania przecinkiem; u Ciebie – zabrakło tego przecinka przed niniejszym wtrąceniem.
Brak przecinka przed po kiego... + średnik z ostatniego z cytowanych wyżej zdań zamieniłabym na dwukropek albo myślnik.

12.
[...] prawdziwy mistrz strategi. Nasuwało się jednak pytanie, to ile on tutaj siedzi?

Literówka strategii zamiast strategii + zamiast przecinka dałabym dwukropek.

13.
Kimiko siedziała na taborecie i obierając zawartość wielkiego wiadra ziemniaków, mogła z niejakim podziwem przyglądać się krzątającej się po kuchni Cho, która w ręku trzymała ogromną, drewnianą łyżkę. [...]
Wojowniczka ognia jak robot wypuściła z rąk obieraczkę, zeskoczyła z taboretu i w napięciu wyczekiwała, no to co się miało stać.

Brak przecinka przed obierając + literówka no miast na + błędny przecinek w końcówce zdania: powinna ona wyglądać następująco – wyczekiwała na to, co się miało stać.

14.
Docierało do niej tylko tyle, że oto znalazła się w środku koszmaru, z którego jedynym paradoksalnie wyjściem będzie zaśnięcie.
[...]
Nadgarstki bolały niemiłosiernie od nieustannego obierania ziemniaków, a gdy z nimi skończyła, przyniesiono jej kosz jarzyn. Nie siedziała, lecz stała. Cały czas. A Cho odpoczywała na fotelu obok niej, sączyła herbatę, zajadała się ciasteczkami i obserwowała pracę dziewczyny. Zbliżał się wieczór a wraz z nim koniec kary. Kary za upuszczenie tej cholernej zupy. Japonka nie czuła kończyn, palce jej zdrętwiały, była blada i potwornie zmęczona. Krew dawno zakrzepła, lecz rana na twarzy potwornie piekła, a ból wyciskał z oczu Kimiko łzy.

Zamiast będzie lepiej było napisać mogło być tylko.
Po bolały dodałabym dla lepszego wprowadzenia bohaterki, zamiast dziewczyny napisałabym jej, a tam, gdzie napisałaś Japonka – użyłabym imienia, a tam, gdzie imienia – określenia Japonki.

15.
Nazwa tego dania brzmiała obco i nie potrafiła powiedzieć czy po niemiecku, czy po francusku. 
[...]
 – Co myślisz, o umilaniu życia kocim wojownikom?

Po czy zabrakło mi dookreślenia typu nazwa ta jest.
Zbędny przecinek po myślisz.

16.
[...] by poużalać się na swych przełożonych jak również towarzyszy niedoli, a także zbierać siły na kolejny dzień.

Zamiast zbierać napisałabym zebrać.
 
Pomyłka
 
1.
[...] gorzkie uczucie klęski, ponieważ nawet na przemienienie w głupiego pchlarza będzie trzeba czekać bezczynnie.

Końcówkę zdania lepiej byłoby zapisać z akcentem na beznadziejną sytuację bohaterki: klęski: nawet na przemienienie w głupiego pchlarza zmuszona była czekać właściwie bezczynnie.

2.
Co roku Chase spraszał swych niezbyt rozgarniętych, żarłocznych gości, aby wraz z nimi świętować kolejny rok panowania. Oni zaś mieli później rozejść się na cztery strony świata i opowiadać wszystkim napotkanym osobom o wspaniałościach kryjących się wewnątrz pałacu ukrytego w górze wulkanicznej. [...]
Praca smoka ognia została niespodziewanie przerwana przez pojawienie się w kuchni pałacowego doręczyciela szybkonogiego Francuza, Rolanda.

Zdanie drugie połączyłabym z pierwszym przecinkiem a po pałacowego dałabym myślnik.

3.
Iwan, podobnie jak inni chłopcy służący w pałacu, oprócz prostych czynności miał przede wszystkim obowiązek trenowania pod okiem kocich wojowników zabójczych sztuk walki, po to tylko by w przyszłości wyjść na ulice miast i przemocą szerzyć wśród ludzi chwałę Chase Younga. Oczywiście najłatwiej wyprać mózg dziecku. Szkoda jej było Iwana, którego gołym okiem widoczna wrażliwość kazała mu snuć marzenia o zostaniu artystą. Nie żołnierzem.

Brak przecinka przed by, po oczywiście + ostatnie zdanie połączyłabym z przedostatnim myślnikiem, a zdanie składowe którego gołym okiem widoczna wrażliwość kazała mu snuć marzenia o zostaniu artystą zapisałabym w zmienionej formie stylistycznej: któremu widoczna gołym okiem wrażliwość kazała snuć marzenia o pozostaniu artystą.

4.
Niestety nie mogła zlecić tego innej osobie, bo w tak spokojne dni jak ten Kimiko nie potrzebowała armii pomocników. Zresztą czym jest wdrapanie się na czwarte piętro dla byłego mnicha Xiaolin?

Brak przecinka po niestety oraz zresztą + zrezygnowałabym z wstawiania imienia Kimiko: podmiot jest wystarczająco dookreślony.

Niespodzianki
 
1.
Ta noc nie należała do najlepszych, choć nawet nie była w stanie odtworzyć dręczących ją koszmarów. [...] Myśli o wczorajszym zdarzeniu zaczęły krążyć wokół niej jak złośliwe muchy, nawet wtedy kiedy wstała z łóżka, przystępując do rutynowych, porannych czynności. 

Po choć zabrakło dookreślenia osoby bohaterki, choćby przez słówko dziewczyna.
Brak przecinka przed kiedy + złe użycie imiesłowu przysłówkowego, tj.: przystępując: jest to imiesłów przysłówkowy współczesny i wskazuje on na to, że Kimiko, będąc w trakcie rutynowych porannych czynności, wstała z łóżka – a nie, że wstała z łóżka, by przystąpić do tychże czynności, co, jak mam wrażenie, byłoby bardziej zrozumiałe.

2.
Witając się w kuchni z oszołomionymi pomagierami, uprzedziła od razu, aby nie zadawali pytań, bo w przeciwnym razie wywali każdego na zbity pysk.

Mogłaś podarować sobie zwrot w przeciwnym razie: z kontekstu jednoznacznie wynika, że wywalenie na tak zwany zbity pysk groziło każdemu, kto do pytań wobec Kimiko by się posunął.

3.
Musiała przyznać, podobało jej się to odwrócenie ról, bo miała władzę i czuła, że Cho byłaby z niej dumna. Oschłość i wyrachowanie Kimiko kłóciło się z jej wizerunkiem anioła o kruczoczarnych włosach, co dezorientowało zwłaszcza nowych kucharzy. [...] Fucha szefa kuchni wraz z szeregiem przywilejów wiążących się z nią, wymagała od niej odpowiedzialności i bezwzględności. 

Jedno z dwojga: Musiała przyznać, że podobało... albo Musiała przyznać: podobało...
Zamiast kłóciło się napisałabym kłóciły się (bo podmiotem są oschłość i wyrachowanie, dwie emocje).
Brak przecinka przed wtrąceniem wraz...

4.
Co prawda pozostawała Diana, lecz smok ognia absolutnie nie miał ochoty dzielić wolnych chwili z dziewczyną należącą do najbardziej znanych sobie wścibskich i gadatliwych osób.

Brak przecinka po co prawda+ literówka chwili zamiast chwil.

5.
Jak złodziej bezszelestnie wślizgnęła się do swojego pokoju, dokładnie zamykając za sobą drzwi.

Znów użyłaś złego imiesłowu przysłówkowego: spójrz, z Twojego zdania wynika, że jednocześnie Kimiko zamykała za sobą drzwi i wślizgiwała się do pokoju, a chyba chodziło Ci raczej o to, że zaraz po tym, jak wślizgnęła się do pokoju, zamknęła za sobą drzwi? Jeśli tak, to zamiast imiesłowu współczesnego, który wskazuje na jednoczesność czynności, powinnaś była użyć uprzedniego, tj.: wślizgnąwszy się. Propozycja zdania z użyciem tego imiesłowu brzmiałaby zatem: Dokładnie zamknęła za sobą drzwi, bezszelestnie i jak złodziej wślizgnąwszy się do swojego pokoju.

6.
A mianowicie, postanowiła, że bez względu na to, co zażyczy sobie książę, ona zwyczajnie wykona. [...] która kazała jej snuć idiotyczne teorie, jakiż to mroczny interes miał Young, aby pozbyć się szram z jej policzka. [...] na przykład, nafaszerować mu czymś jedzenie, a ku własnemu zdziwieniu nadal tego nie zrobiła. Choć i tak by nic nie wskórała. 

Zażyczyć można sobie czegoś, zobaczyć można coś. Po zwyczajnie zabrakło to.
Po teorie zabrakło czegoś w stylu na temat tego.
Brak oddzielenia przecinkami wtrętu ku własnemu zdziwieniu + zdanie ostatnie połączyłabym z przedostatnim, za pomocą myślnika lub przecinka.

7.
[...] zażądała machając mu przed nosem kartką. [...] pisnęła, o wiele głośniej niż zamierzała.
[...] ostre niczym brzytwy zęby, z pomiędzy. [...] Pragnęła znów wrócić do beztroskich dni, kiedy przyczyny nastoletnich smutków były trywialne, i gdy mogła sobie pozwolić na łzy, bo przecież nie niosły brzemiennych w skutkach konsekwencji. 

Brak przecinka przed machając, niż, zbędny przecinek przed i, błąd ortograficzny: spomiędzy, NIE z pomiędzy.
__________________________________
 
Raylie, piszesz naprawdę poprawnie i w gruncie rzeczy błędy, które popełniasz, w większości przypadków są takie same (powtórzenia, nadmiar lub niedomiar przecinków, błędne użycie imiesłowów przysłówkowych, drobiazgi stylistyczne głównie związane z niekonsekwentnym stosowaniem czasu przeszłego, dywizy zamiast myślników) i z pewnością podczas pracy nad następnym rozdziałem już ich nie popełnisz. 
 
Ramki: 7/7 pkt

Ramki na Twoim blogu mają układ horyzontalny i składają się na nie: strona główna, rozdziały, o mnie, o blogu, kontakt, linki, specjały oraz księga gości. Nie mam zastrzeżeń do ramek, chciałabym natomiast pochwalić Cię za niezwykle przystępną, budzącą wyłącznie dobre uczucia informację o Tobie jako Autorce, za ciekawą ramkę specjały, w której dzielisz się – póki co i z braku lepszego określenia – fan artem stworzonym przez Twoją Czytelniczkę oraz za podział linków (czytam, karmią, uczą – w tym przedziale znalazł się także link do Ostrza Krytyki).

Dodatkowe punkty: 1/3 pkt

Przyznaję Ci jeden punkt za to, że Twoje opowiadanie jest niezwykle poruszające i wciągające nawet dla osoby, która nie ma pojęcia o Xiaolin; jest to zatem punkt za to, że wykraczasz poza ramy fan fiction i potrafisz pisać zajmująco nie tylko dla osób, które są fanami danej tematyki. Brawo, Raylie!

Podsumowanie:

Moja Droga, z przyjemnością informuję, iż Twój blog niniejszym uzyskał 77,5 punktu na 81 możliwych, co daje Ci ocenę bardzo dobrą (5). Gratuluję. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać Twoje opowiadanie, dzięki czemu mój pierwszy kontakt z fan fiction Xiaolin uważam za bardzo udany i życzę Ci powodzenia oraz świetnych pomysłów w pracy nad kontynuacją tej opowieści.

7 komentarzy:

  1. O raju. Dziękuję za tyle miłych, łechczących moje ego słów. Cała ta ocena tak pozytywnie wpływa i kami moją wenę, że już otwieram bloggera i składam nowe zdania (uhuhu, można się domyśleć scen miłosnych - czy udźwignę? xD). Kurczę no, Twoja opinia sprawia, że mam coraz większą ochotę napisać kiedyś(za 10 lat to tak minimum) opowiadanie, pod którym podpiszę się imieniem i nazwiskiem, nie pseudonimem. Ale jeszcze długa droga mnie czeka, więc dajmy jej spokój, weźmy się za bloga. :D
    Cieszę się, że nie nudziłaś się, czytając go, a ocenianie nie okazało się jakąś masakrą. Naprawdę prolog Cię nie zniechęcił? ;X Pierwsza dziewczyna oceniająca tę historię twierdziła, że jest niezrozumiały i trochę bezsensowny dla kogoś, kto nie zna kanonu.
    Cudownie się czytało, jeszcze raz serdecznie dziękuje i powodzenia w dalszym ocenianiu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marto, chcę cię poinformować, że mój blog (lisie-serce) trochę się... no cóż, można powiedzieć, zepsuł. Z powodu inwazji żab (tak, żab) podczas wchodzenia na bloga, byłam zmuszona zmienić szablon na najzwyklejszy, prosty. Tyle tylko, że ten mi nie pasuje i chciałabm go spowtotem zmienić na stary, ten przed ,,inwazją" :) Czy mogłabym to zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Przepraszam za zamieszanie :c Problemy techniczne nie pozwalają na zrobienie czegokolwiek z tym szablonem, wybaczysz?

      Usuń
  4. W takim razie, ocenę wykonam z pominięciem wyglądu, ramek i pierwszego wrażenia, wypowiem się na temat adresu itp. w innym miejscu oceny.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy